26 maja 2018

Katyń

5 marca 1940 roku Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechrosyjskiej Komunistycznej Partii na wniosek Berii wydał polecenie zgładzenia uwięzionych, treść notatki 794/B:

„Sprawy [.] rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.” Biuro Polityczne KC WKP(b)

Pod wyrokiem śmierci podpisy złożyli Józef Stalin, Michaił Kalinin*, Wiaczesław Mołotow, Anastas Mikojan, Łazar Kaganowicz* i Kliment Woroszyłow (w przypadku Kalinina i Kaganowicza zamiast podpisów był tylko ręczny dopisek sekretarza sporządzającego notatkę, że obaj są ustnie „za”).

Jeńcy wzięci do niewoli we wrześniu poprzedniego roku podczas połączonej operacji wojsk niemieckich i rosyjskich w Polsce, przebywali w trzech sowieckich obozach: w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Byli to niemal wyłącznie polscy oficerowie rezerwy – lekarze, prawnicy, profesorowie, inżynierowie, policjanci, księża oraz jedna kobieta- których oddzielono od o wiele większej grupy jeńców wojennych przebywających w ZSRR.

Początkowo umieszczono ich w licznych obozach tymczasowych i w ośmiu rozdzielczych, których organizacją zajęły się radzieckie władze bezpieczeństwa. W październiku 1939 roku  większość oficerów zgromadzono w obozach w Kozielsku pod Kaługą (ok. 5 tys. w tym czterech generałów, jeden admirał oraz 500 oficerów wyższych stopniami) i w Starobielsku pod Charkowem (ok. 4 tys., w tym ośmiu generałów, ok 400 oficerów wyższych stopni). Natomiast w Ostaszkowie, na wyspie na jeziorze Seliger, zgromadzono głównie policjantów, służbę więzienną i kilkuset oficerów (w sumie ok. 6 tys. ). Szeregowców i podoficerów trzymano w licznych odrębnych obozach i wykorzystywano jako siłę roboczą.

Od początku kwietnia kolejne grupy jeńców były wywożone z obozów w nieznanym kierunku. Tylko nieliczni (448 osób) znaleźli się w obozie Pawliszczew Bor, z potem w Griazowcu od Wołogdą. Transporty jeńców z obozu w Kozielsku były kierowane do stacji Gniezdowo, za zachód od Smoleńska i tam ich ślad zaginął. Małymi partiami wywożono ich w celu utrzymania tajemnicy miejsca kaźni (uroczysko Kozie Góry). Krępowano im ręce i zawiązywano oczy, po czym zabijano strzałem w głowę i grzebano zbiorowych mogiłach. Całą operację zakończono 6 czerwca.

Po podpisaniu w lecie 1941 roku pol.-radz. układu, w związku z tworzeniem Armii Polskiej w ZSRR, jej przedstawiciele rozpoczęli poszukiwania  20 tys. oficerów, z którymi kontakt się urwał. Władze radz. udzielały jednak wymijających odpowiedzi na temat losu poszukiwanych oficerów. Podawali również takie powody jak „rozproszenie się” po ZSRR, „zaginięcie” lub „ucieczka do Mandżurii”.

Gen. Władysław Sikorski: „Poleciłem sprawdzić, czy nie ma ich w kraju, z którym mam stałą łączność. Okazało się, że nie ma tam żadnego z nich, podobnie jak w obozach jeńców wojennych w Niemczech. Ci ludzie znajdują się tutaj. Nikt z nich nie wrócił”. Józef Stalin: „To niemożliwe! Oni uciekli”. Gen. Władysław Anders: „Dokądże mogli uciec?”. Stalin: „No, do Mandżurii na przykład”… Stalin: „Ja już wydałem wszystkie rozkazy, by ich zwolnić. (…) Nie wiem, gdzie są. Na co nam ich trzymać? Może byli w obozach na terenach, które zajęli Niemcy, rozbiegli się”. Płk Leopold Okulicki: „To niemożliwe, o tym byśmy wiedzieli”. Stalin: „Myśmy zatrzymywali tych tylko Polaków, którzy są na niemieckiej służbie”

13 IV 1943 Niemcy ogłosili komunikat, że w lesie nazywanym Kozie Góry pod Katyniem odkryto masowe groby po oficerach.

Strona radz. natychmiast oświadczyła, iż jest to hitlerowska prowokacja i chęć przerzucenia na Związek Radziecki odpowiedzialności za zbrodnię popełniona przez hitlerowców. Robią tak przez następnych kilkadziesiąt lat do kwietnia 1990 roku.

 

„Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej nowej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to widać teraz jasno, przez nich samych.” Sowieckie Biuro Informacyjne  

 

Niemiecki Czerwony Krzyż zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie z prośbą o wysłanie delegacji, która zbadała sprawę na miejscu.

25 kwietnia ZSRR zerwał stosunki dyplomatyczne z Rządem RP w reakcji na prośbę Polaków do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża aby ten określił sprawców. Rozpoczyna się też proces tworzenia podległych Sowietom komunistycznych struktur przyszłej Polski, a sprawa Katynia staje się tabu w bloku wschodnim.

Sowiecka komisja w 1943 roku pod przewodnictwem Nikołaja Burdenki „znajduje” spreparowane „dowody” świadczące o winie Niemców. Później ZSRR próbuje dołączyć ludobójstwo katyńskie do procesów norymberskich, ale z powodu braku dowodów zostaje ono pominięte.

Podczas ekshumacji zwłok odkryto iż w ośmiu grobach znajdowało się ok. 4300 ciał z reguły ze strzałami w tył głowy. Propaganda niemiecka natomiast ciągle informowała o 10-12 tys. pomordowanych oficerów. Po wyzwoleniu okolic Smoleńska przez Armię Czerwoną władze radz. powołały własną komisję, która stwierdziła, że w masowych grobach w Katyniu znajdują się zwłoki ok. 11 tys pomordowanych Polaków, w egzekucji wykonanych jesienią 1941 roku przez hitlerowców.

W 1969 roku, w epoce Leonida Breżniewa, główny pomnik wojenny na Białorusi upamiętniający ofiary zbrodni nazistowskich został zbudowany przez władze radzieckie w niewielkiej wiosce o nazwie Chatyń Według brytyjskiego historyka Normana Daviesa wieś tę wybrano celowo, w celach dezinformacyjnych, ze względu na podobieństwo jej nazwy do Katynia]. Rosyjski historyk Natalia Lebiediewa uważa, że chodziło o to, by powiązać zbrodnię katyńską z Niemcami. Później do Chatynia zapraszano wielu gości zagranicznych, w tym Richarda Nixona, Urho Kekkonena, Fidela Castro, Rajiva Gandhiego, Jasera Arafata i Jiang Zemina]. W tym samym czasie działania na rzecz upamiętnienia ofiar zbrodni katyńskiej podejmowane w Europie Zachodniej wywoływały protesty dyplomatyczne ZSRR (jak w przypadku Pomnika Katyńskiego w Londynie w 1976 roku).

Informacje oskarżające Niemców zamieszczono m.in. w powojennym (drugim) wydaniu Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej, natomiast w wydaniu trzecim z lat 70. XX w. hasło o Katyniu nie pojawiło się (znalazło się tam jednak hasło o Chatyniu na Białorusi)

 

W 1987 roku pod wpływem „pierestrojki” powstała polsko-sowiecka komisja ds. białych plam historii. Dopiero w 1990 roku Gorbaczow przekazał Jaruzelskiemu dokumenty – m.in. listy rozstrzelanych Polaków. Rozpoczęło się też oficjalne śledztwo rosyjskiej prokuratury wojskowej i częściowe ekshumacje pod Charkowem i Miednoje. W 1992 roku Borys Jelcyn przeprosił za zbrodnię katyńską i jednocześnie odciął się od niej mówiąc, że demokratyczna Rosja nie ponosi odpowiedzialności za zbrodnie ZSRR. Wkrótce potem śledztwo zostało zamknięte, a w 2004 roku umorzone i utajnione. Uznano zamordowanie tylko 1803 osób. Prokuratura stwierdziła przestępstwo pospolite mało ważnych urzędników NKWD, które przedawniło się w latach 50-tych.

 

20 lutego 2008 roku polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ujawnił, że w trakcie rozmowy w cztery oczy z premierem Donaldem Tuskiem premier Rosji Władimir Putin przyznał, że mord w Katyniu to zbrodnia stalinowska.

 

Często mówi się, że teczki polskich jeńców wojennych i więźniów, ofiar zbrodni katyńskiej, zostały zniszczone w latach 50. To nieporozumienie. Ze znanej od 1992 roku notatki szefa KGB Szelepina do Chruszczowa z 9 marca 1959 wynika, iż jedynie wnioskował on o zniszczenie teczek i przedstawił projekt decyzji Prezydium KC KPZR w tej sprawie. Nic nie wiadomo o tym, poza mętnymi informacjami z prasy rosyjskiej, by ten projekt zamienił się w czyn. Projekt przewidywał pozostawienie najważniejszej dokumentacji, czyli protokołów posiedzeń trójki NKWD ZSRR (Mierkułow, Kobułow, Basztakow), a tam niewątpliwie jest jeszcze wiele bardzo ważnych dla nas informacji. Jako osoba, która mnóstwo czasu spędziła w archiwach postsowieckich, nie wierzę, by dokumentację katyńską naprawdę zniszczono. Widziałem bowiem wielokrotnie teczki z okresu II wojny światowej z zupełnie bezwartościowymi materiałami, np. z zestawieniami zużytej paszy przez jednostki kawalerii, na których były adnotacje, żeby dokumentację przechowywać 10–15 lat, podczas gdy w momencie udostępniania mijało ponad pół wieku. Dokumenty katyńskie na pewno więc istnieją. Należy wspomnieć o rygorystycznie przestrzeganej zasadzie, iż niszczenie wszelkich dokumentów, szczególnie służb bezpieczeństwa, zawsze było w Związku Sowieckim opisywane. Gdyby katyńskie dokumenty rzeczywiście zostały zniszczone, powinien zachować się protokół komisyjnego zniszczenia, z którego dowiedzielibyśmy się, kiedy, jak, kto i na czyje polecenie je zniszczył. Obowiązkowo z wykazem i krótkim opisem dokumentów.” Krzysztof Jasiewicz, Patologiczny dialog z Rosją, „Rzeczpospolitak14.11.2012

 

  1. Źródła: